Nasa wspólnota

Jesteśmy powołani do służby Bogu. W naszej wspólnocie każdy z nas ma poczucie wzajemności i indywidualności zarazem. Jesteśmy rodziną, w której nie jest statycznie, ale jak w żywym organiźmie, czasami spieramy się że sobą, popełniamy błędy, złościmy się na siebie, przebaczamy sobie i jesteśmy gotowi do zmian. Trudne sytuacje wzbogacają nas i rozwijają. Kształtują w nas dojrzałość. To daje nam poczucie solidarności, siły i przynależności.Wspólnie się upominamy, czasami upadamy i znów powracamy. Tęsknota za całkowitą jednością z Bogiem motywuje nas do poświęceń. Mało jest między nami uprzedzeń i dewocji. Jesteśmy otwarci na przyjmowanie do naszej rodziny kolejnych osób i cieszymy się, że chcą się z nami modlić.

Przestaliśmy wojować z naszymi bliskimi, szczególnie naszymi współmałżonkami i wzięliśmy odpowiedzialność za siebie. W sobie staramy się szukać przyczyn trudności w relacjach.Modląc się zaczęliśmy walczyć ze złem po stronie Boga.

Naszą bronią jest Różaniec a powołaniem troska o Kościół głównie przez modlitwę.

Większość z nas zawierzyła się Panu Jezusowi przez ręce Maryi i opiece Matki Bożej powierzamy spotykanych przez nas ludzi.

Organizujemy nocne czuwania na Różańcu, podczas których adorujemy Pana Jezusa w Najświętszym Sakramencie.

Modlimy się w nocy, aby nasza modlitwa była formą pokuty i ofiary za grzechy..Odkryliśmy, że to, co robimy musi podobać się Bogu, bo rozpala nasze serca ogniem Swojej miłości.

Większość modli się przez całą noc, co jest bardzo trudne, dlatego mocno wspieramy się nawzajem. Tak smakuje prawdziwa przyjaźń.

Naszymi opiekunami duchowymi są Misjonarze Świętej Rodziny z Bąblina.

Podobne wpisy

  • Świadectwo Sylwi

    Jesteśmy małżeństwem dwanaście lat, mamy dwójkę dzieci. Przez pięć lat w naszym małżeństwie było super, a po tym ja poszłam do pracy i zaczęliśmy oddalać się od siebie. Odeszliśmy od Boga. Po jakimś czasie zauważyłam, że mój mąż ma depresję, zaczął zapominać o podstawowych obowiązkach i bardzo się od nas odsunął. Coraz więcej pił. Zaczęłam…

  • Świadectwo Agnieszki

    Jako młoda dziewczyna byłam blisko Pana Boga, choć to nie była dojrzała wiara. W czasie studiów oddaliłam się od Kościoła, ale po studiach znów zaczął się okres poszukiwań i pojechałam na Rekolekcje Ignacjańskie. Nie był to jednak moment przełomu i prawdziwego nawrócenia. Szybko wróciłam do dawnego życia… Poznałam chłopaka, wkrótce zamieszkaliśmy razem, a potem zaczęliśmy…

  • Świadectwo Ani

    Świadectwo Ani Mój mąż jest czynnym alkoholikiem. Dotychczas myślałam o sobie, że jestem od niego lepsza, w swoim sercu oskarżałam go, czułam się skrzywdzona, czułam do niego niechęć i byłam gotowa go przyjąć i wybaczyć zło, które jego choroba wyrządziła naszej rodzinie, tylko na określonych warunkach. Wciąż próbowałam mu udowodnić i innym ludziom, że tylko…

  • Świadectwo

    …I dzięki słowu swojego świadectwa… Ap12,11 Łatwo dać świadectwo o swoim zwycięstwie, trudniej o zmaganiach, nawet jeśli zostały podjęte ze względu na Boga. W zmaganiach jest wiele potknięć i błędów. Odchodząc od Boga tracimy swoją wartość i niechętnie przyglądamy się sobie. Koncentrujemy się na negatywach innych, aby choć na chwilę poczuć się z sobą lepiej….

  • Świadectwo Reni

    Mój mąż pił od wielu lat, ale ja nie szukałam pomocy. Bałam się społecznej oceny. Dopiero kiedy zaczął być agresywny, zaczęłam coś robić. Moje dzieci czekały, kiedy wreszcie powiem, że mam tego dość i „wypchnęli” mnie z domu, żebym sięgnęła po pomoc. Trafiłam na dobrych ludzi, którzy uświadomili mi, ile to ja popełniałam błędów. Dotychczas…

  • Świadectwo Oli

    Świadectwo Oli Pochodzę z rodziny, gdzie wiara polegała na skupianiu się na tym, co zewnętrzne. Ojciec nadużywał alkoholu, mama była oziębła emocjonalnie i agresywna a babcia chorowała na Alzheimera. W domu było źle. Pomimo tego byłam bardzo wierzącym dzieckiem, śpiewałam w chórku kościelnym, chodziłam na Oazy. Pierwszy raz do wróżki zaprowadziła mnie mama przed maturą….

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *